tygodnik opoczyński
Ogłoszenia
Wyróżnione
@UROLOG dr n. med. K. DĄBROWSKI, USG. WAZEKTOMIA* ...
czytaj dalej »

WAZEKTOMIA, tel. 602-19-04-29, ...
czytaj dalej »

Usługi Parkieciarskie Mateusz Pręcikowski ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Aktualności

 Wyczerpani

 
Wszyscy drogowcy, niezależnie od części kraju i kategorii dróg, mówią o tym, że ta zima jest dla nich i budżetu wyczerpująca. Od 29 listopada do końca grudnia większość z nich wyczerpała zapasy soli przeznaczone na cały sezon zimowy, pozostali czerpią z resztek. Przed kopalnią soli w Kłodawie bezustannie koczują samochody oczekujących na choć trochę soli, inni ratują się bardzo drogą solą z Ukrainy. Jeszcze inni szukają po całym kraju, bo może ktoś ma pożyczyć, zanim Kłodawa coś im da

Nie inaczej jest i w naszych zarządach dróg. Spytaliśmy się, jak sobie radzą z zimą zarządy dróg krajowych, wojewódzkich, powiatowych i gminnych. Wszyscy mówią zgodnie, że ta zima wyjątkowo daje im się we znaki i z utęsknieniem czekają na odwilż. Wszystkie zarządy potwierdzają też, że w okresie od 29 listopada do końca grudnia wykorzystali więcej soli i piachu niż w innych latach przez cały sezon zimowy. A przecież przed nimi jeszcze styczeń i luty. Nie wiadomo, czy i nie marzec…
Opoczyński rejon GDDKiA do końca grudnia wysypał na swoje drogi 1400 ton soli (z przewidywanych na cały sezon 2200 ton). Na utrzymanie zimowe dróg wykorzystano blisko 60 procent zaplanowanych środków. Do końca stycznia Kłodawa ma dostarczyć jeszcze 1000 ton soli, ale – na szczęście – na placu jest jeszcze zapas, który spokojnie pozwoli dotrwać do tego czasu. Atak zimy spowodował, że bezustannie wykorzystywany jest cały park maszynowy, a sprzęt już aż trzeszczy od nadmiernej eksploatacji. Na drogach krajowych bezustannie pracuje pięć pługo–solarek i pięć samodzielnych pługów, wspomaganych w najtrudniejszych chwilach przez równiarki i spycharki. Nie ma mowy, by sprzęt mógł stać z powodu awarii, dlatego nieustannie wykonywane są przeglądy i niezbędne konserwacje. Ludzie pracują – jak to się popularnie mówi – dookoła zegara, więc oni też zaczynają się czuć wyczerpani. Dlatego cieszą się z prognozy pogody na najbliższe kilka dni, czyli czterodniową odwilż, bo może uda się odespać grudniowe zaległości?
Nie inaczej wygląda sytuacja w Zarządzie Dróg Wojewódzkich, gdzie na zimowe utrzymanie wydano już około 70 procent zaplanowanych środków. Choć chwilami wyglądało to na walkę z wiatrakami, to jednak ogromnym wysiłkiem udało się utrzymać przejezdność wszystkich dróg, wykorzystując w tym celu ok. 200 ton solnej mieszanki i 400 ton piachu. Zaczynają się dawać we znaki kłopoty z dostawami soli z Kłodawy, choć może, dzięki odwilży, uda się jakoś przetrwać. W zarządzie potwierdzają, że ta zima już wyczerpała więcej środków, niż to bywało przez cały sezon w innych latach. A trwa przecież niewiele więcej, niż miesiąc…
Zarząd Dróg Powiatowych od 29 listopada na zimowe utrzymanie dróg wykorzystał już 175 ton soli (z 300 ton na ten rok) i 210 ton piasku. Do utrzymania mają ponad 300 km dróg, więc drogowcy muszą oszczędnie gospodarować, by zapewnić ich przejezdność aż do wiosny. I choć – jak sami mówią – stan wielu z odcinków dróg jest daleki od zadowalającego, to jednak udało się zachować przejezdność na wszystkich odcinkach. A że po drogach powiatowych porusza się znacznie mniej pojazdów, niż np. na krajówce, to nie udało się wszędzie zlikwidować zlodowaciałego, ubitego śniegu. Trudno było usunąć go ze wszystkich odcinków, a nie pomagał przy tym wiatr, który nawiewał śnieg na drogi już w chwilę po przejechaniu pługu. Mimo wszystko, choć bardzo zmęczeni, cieszą się, że „ich” drogami można wszędzie dojechać. Martwią się jednak, czy starczy im do końca sezonu soli i czy sprzęt dotrwa do wiosny bez większych awarii, bo na te małe są przygotowani… Nic więc dziwnego, że też pragną choć kilku dni odwilży, by jak najlepiej przygotować do dalszej, zimowej pracy 7 pługów i 6 koparek. Przy okazji wspominają te zimy, gdzie na cały sezon zimowy wystarczało 100 ton soli…
Najbardziej widoczne, czy też raczej dostrzegane są efekty pracy drogowców, którzy dbają o miejskie ulice. Opocznianie wciąż narzekają na to, że ulice stały się znacznie węższe z powodu zalegającego na poboczach śniegu, że trudno jest przejść przez ulicę, wyjechać z parkingu. A wystarczy, by zobaczyli, jak wygląda w innych miastach – dopiero wtedy dostrzegliby, że opoczyńskie ulice zalega znacznie mniej zasp, że parkingi są dostępne, że handlowcy mają jak wyładować towar, a autobusy wjeżdżają w zatoczki na przystankach. W miarę uwalniania ulic i chodników z nadmiaru śniegu, był on wywożony ze wszystkich newralgicznych miejsc. Niestety, to wszystko kosztuje i to całkiem sporo. Dlatego drogowcy z przerażeniem patrzyli, jak szybko znikają ich zimowe zapasy. Do końca grudnia zużyto już cały zapas soli – 200 ton. Teraz muszą ratować się pożyczoną, bo – jak wszyscy – czekają na dodatkową dostawę z Kłodawy. A muszą się przy tym wszystkim liczyć z kosztami, dlatego podzielili swoje drogi na te, które wymagają codziennego utrzymania, wysyłania sprzętu i materiałów (soli i piachu) oraz takie, które będą odśnieżane tylko na zlecenie. Sołtysi na bieżąco informowali, gdzie zachodzi potrzeba natychmiastowego udrożnienia dróg do oddalonych gospodarstw, gdy np. przykład oczekiwano przyjazdu karetki pogotowia. W tym celu wszyscy sołtysi mieli bezpośrednie numery telefonów do osób całodobowo dyżurujących w ZUK, tak by w razie potrzeby przyśpieszyć przebieg informacji i wysłanie sprzętu. Dziś, jak wszyscy, czekają choć na kilka dni odpoczynku i odwilż. Oczywiście wiedzą, że to będzie tylko króciutki czas oddechu, bo zaraz potem czeka nas kolejny atak zimy.
No cóż, przez wiele lat kolejne zimy obchodziły się z nami w miarę łagodnie, a ta, która zapanowała od 29 listopada jest wyjątkowo uciążliwa. Widocznie rok 2010 był pod względem pogody w ogóle wyjątkowy. Jednego nam w nim nie brakowało – opadów. Nie pamiętam, czy był w ogóle był w historii Polski taki rok, w którym dochodziło do aż trzech wielkich powodzi, o „zwykłych” podtopieniach nie wspominając. Dziś nasi zachodni sąsiedzi ogłosili czwarty, najwyższy stopień zagrożenia powodziowego na Odrze. W naszym kraju też tysiące ludzi spędziło święta i nowy rok będąc przygotowanym do szybkiej ewakuacji. Oni raczej nie chcą nadciągającej odwilży.
Niestety, ani drogowcy, ani nikt inny nie ma wpływu na pogodę i na jej skutki. Trzeba się pogodzić ze skutkami zimy i jakoś ją wytrzymać. Potem, gdy już nadejdzie wiosna, będziemy mieli inny temat do narzekań – pozimowe wyboje i wysokie koszty. A my, jako naród, przecież musimy stale narzekać, prawda?
Nie bacząc na to wszystko należy podziękować drogowcom za to, że stawili czoło zimie i choć czasami trochę trudno, to jednak wszędzie można dojechać mimo uszczypliwych dowcipów na ich temat. No i życzyć sił i środków na kolejne miesiące.


Artykuł ukazał się w wydaniu nr 1 (704) z dnia 5 Stycznia 2011r.
 
Kontakt z TOP
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
oglotop@pajpress.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: 44 754 41 51

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: 44 754 21 21
top@pajpress.pl
Artykuły
Informator
Warto wiedzieć
Twój TOP
TIT - rejestracja konta Bądź na bieżąco.
Zarejestruj konto »