tygodnik opoczyński
Ogłoszenia
Wyróżnione
ODTRUCIA alkoholowe, tel. 690-690-079, ...
czytaj dalej »

UROLOG Dr N. Med. K. DĄBROWSKI, USG. WAZEKTOMIA ...
czytaj dalej »

Baza firm
 
Opoczno

 Pieszo przez opoczyńskie

 
Docenienie piękna ziemi opoczyńskiej, propagowanie sportu, turystyki i ruchu na świeżym powietrzu oraz sprawdzenie swoich możliwości fizycznych, to główne cele, które obrała rodzina Niewadzich z Krzysztofem, Hubertem i Jarosławem na czele z Klubu Turystyki i Rekreacji "W stronę słońca", organizując XIII Opoczyński Maraton Pieszy na 50 km


Tym razem piechurzy wyruszyli spod pałacu w Rusinowie (pow. przysuski). Trasa, którą wytyczyli i oznaczyli organizatorzy, przebiegała przez Gałki Gielniowskie i Opoczno. Meta, tradycyjnie już, miała miejsce w stanicy harcerskiej znajdującej się w Miedznej Murowanej.
Na starcie każdy ze 144 uczestników imprezy otrzymał dokładny opis trasy i mapkę, by nie zbłądzić podczas wyprawy. ? Cieszymy się, że frekwencja w tym roku dopisała. W tegorocznym maratonie wzięło udział aż 48 kobiet oraz wiele rodzin z dziećmi, dzięki czemu na trasie panowała iście domowa atmosfera. Mimo że z nazwy nasze przedsięwzięcie dotyczy jedynie piechurów, to dopuszczamy do udziału także biegaczy, aby mogli sprawdzić swoje siły ? powiedział organizator Krzysztof Niewadzi.
Po wydaniu numerów i ostemplowaniu kart startowych, zawodnicy wyruszyli w drogę, która biegła głównie polnymi i leśnymi ścieżkami. Tym razem maratończycy nie mieli łatwo. Nie dość, że podążali do mety w ponad trzydziestostopniowym upale, to trasa, zdaniem uczestników, także nie należała do najłatwiejszych. Organizatorzy zadbali o urozmaicenie terenu i na uczestników maratonu czekała przeprawa przez tereny mocno piaszczyste lub, dla ochłody, skąpanie się w wodzie.
Piesi mieli wyznaczony trzynastogodzinny limit czasu na pokonanie szlaku. Pierwszy na mecie pojawił się Piotr Knop z Woli Załężnej, który finiszował po zaledwie 5 godzinach i 35 minutach. Na następnych przyszło mu czekać godzinę i trzy minuty. Wówczas linię mety przekroczyli Kamil Jędrasik z Petrykóz i Hubert Kupis z Opoczna.
Najmłodszym uczestnikiem, który szczęśliwie ukończył maraton był dziewięcioletni Dawid Białas z Gdańska. W marszu wzięła także udział ośmiomiesięczna Ela Kloczkowska z Opoczna, która wędrowała z rodzicami Aleksandrą i Michałem. Wprawdzie nie ukończyli maratonu, ale pokonali najtrudniejszy odcinek trasy do drugiego punktu kontrolnego. Najstarszy maratończyk biorący udział w tegorocznym wydarzeniu to 71?letni Feliks Szpond z Warszawy. Nie zabrakło także piechurów z Ukrainy i Anglii. Mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych, maratonu nie ukończyło jedynie sześciu uczestników.
O walce z samym sobą, rodzinnej atmosferze podczas udziału w maratonie i "zarażeniu się" pasją do turystyki pieszej opowiedział nam laureat najlepszego czasu podczas XIII Opoczyńskiego Maratonu Pieszego na 50 km, Piotr Knop.

NaL: Jak się panu wędrowało w takim upale?
Piotr Knop: Do 35 km wszystko szło zgodnie z planem, jednak po przebyciu tego odcinka nastąpił kryzys. Ukrop nie do zniesienia, wypiłem chyba z pięć litrów płynów. Na szczęście szybko udało mi się dojść do formy i ukończyć maraton z najlepszym czasem.

NaL: Który raz brał pan udział w tym przedsięwzięciu organizowanym przez rodzinę Niewadzich?
P.K.: To już mój siódmy maraton. Wcześniej jednak wyłącznie chodziłem, a w tym roku postanowiłem przebiec przeważającą część wyznaczonej trasy.

NaL: Kiedy zaczęła się pana przygoda z maratonami i co skłoniło pana do udziału w nich?
P.K.: Wszystko miało swój początek właśnie na imprezie organizowanej przez Klub Turystyki i Rekreacji "W stronę słońca". Wcześniej w ogóle nie biegałem na długich dystansach. Gdy pierwszy raz dowiedziałem się o opoczyńskim maratonie pieszym na 50 km, postanowiłem spróbować swoich sił. Zwłaszcza, że już od dawna szukałem odpowiedniej dla siebie formy aktywności.

NaL: Jakie są pana wrażenia po udziale w dzisiejszym wydarzeniu? Co będzie pan najmilej wspominał?
P.K.: Na pewno rodzinną atmosferę. Moim zdaniem jest to najprzyjemniejsza impreza tego typu, w jakiej do tej pory miałem okazję wziąć udział. Towarzysko, rodzinnie, swojsko ? te trzy słowa idealnie odzwierciedlają opoczyński maraton pieszy na 50 km.

NaL: Patrząc na to, ilu uczestników stanęło na starcie można wnioskować, że nie tylko pan chwali sobie to przedsięwzięcie?
P.K.: Tak, nie jest to tylko moje zdanie. Te 144 osoby, które dziś wyruszyły z Rusinonowa nie są zawodowymi sportowcami. To, tak jak ja, ludzie z pasją, którzy raz w roku znajdują czas, by się spotkać i zmierzyć z samym sobą, z własnymi słabościami. Nie jest dla nas ważne to, czy pokonamy dystans w pięć, osiem, czy dwanaście godzin. Liczy się to, że staniemy na mecie szczęśliwi, że znów nam się udało.

NaL: Czy cieszy się pan z dzisiejszego sukcesu?
P.K.: Na pewno nie traktuję go jako wygranej. Mam po prostu satysfakcję z tego, że dobiegłem. Nie jestem tu także po wielkie trofea czy oklaski. Nie o to w tym wszystkim chodzi. Cieszę się z tego, że spotkałem się z ludźmi, z którymi miałem okazję brać udział w ubiegłorocznym maratonie oraz poznałem zupełnie nowe osoby, które zaraziły się tą pasją. Zwiedziłem także miejsca, w których do tej pory nie byłem lub z braku czasu dawno nie odwiedzałem.

NaL: Można więc rzec, że dzięki udziałowi w tej imprezie poznaje pan opoczyńskie wzdłuż i wszerz. Traktuje pan ten maraton także jak wycieczkę okolicoznawczą?
P.K.: Tak. Wcześniej znałem niektóre miejscowości jedynie z mapy. Dziś, gdy mam już za sobą siódmy maraton, zdaję sobie sprawę jak wiele zwiedziłem i zobaczyłem dzięki uczestnictwu w tych wyprawach.

NaL: Jaki był pana najlepszy czas uzyskany podczas wszystkich opoczyńskich maratonów na 50 km?
P.K.: Cztery lata temu pokonałem taki dystans w 4 godziny 45 minut. Każda trasa tak bardzo różni się od innej, że nie sposób porównywać ich ze sobą. Dzisiejsza droga była wyjątkowo trudna do pokonania.

NaL: Gdy wraz z organizatorami i ekipami z punktów kontrolnych czekałam na osobę, która jako pierwsza postawi nogę na mecie, nie dostrzegłam u nich oznak zdziwienia, że to właśnie pan zostanie laureatem najlepszego czasu. Miałam wrażenie, że był pan ich faworytem.
P.K.: Oni po prostu zdążyli mnie już poznać i wiedzą o moich postępach. Teraz spokojnie jestem w stanie przebiec długi odcinek takiej trasy, a wcześniej byłem w stanie jedynie maszerować.

NaL: W jaki sposób przygotowuje się Pan do udziału w maratonach?
P.K.: XIII Opoczyński Maraton Pieszy na 50 km był dla mnie rozgrzewką przed stukilometrowym ultramaratonem w Krynicy Górskiej. Teraz, gdy jestem już zaprawionym biegaczem, do uczestnictwa w tym wydarzeniu nie muszę się szczególnie przygotowywać. Na co dzień po prostu dużo biegam.

NaL: Nie widać po panu zmęczenia, ale pewnie po 50?kilometrowym biegu w ponad 30?stopniowym upale marzy pan teraz o odpoczynku?
P.K.: Niekoniecznie. Wracam do Woli Załężnej, ale tylko na chwilę. Wieczorem przyjdzie czas na "rozprostowanie kości". Wsiądę na rower i przyjadę do stanicy na imprezę. Nie darowałbym sobie, gdybym nie mógł w niej uczestniczyć. To dopiero jest zabawa!

NaL: Gratuluję sukcesu i życzę powodzenia na ultramaratonie w Krynicy. Dziękuję za rozmowę.

Organizatorzy witali na mecie każdego, komu udało się ukończyć maraton. Głośny dźwięk dzwonka obwieszczał wszem i wobec, że oto zbliża się ku końcowi wyprawy kolejny strudzony pieszy. Na każdego maratończyka czekał solidna porcja regionalnego jadła oraz pamiątkowa podkoszulka. Najbardziej ucieszyli się na widok t?shirtów laureaci ex aequo drugiego miejsca, którzy podczas biegu w żarze lejącym się z nieba, gdzieś pogubili swoje wierzchnie odzienia i do pamiątkowego zdjęcia pozowali półnadzy!
Wieczorem na wszystkich strudzonych piechurów czekała, dla rozprostowania kości i rozruszania zbolałych mięśni, zabawa taneczna. Uczestnicy wydarzenia chętnie wzięli w niej udział, integrując się do późnych godzin nocnych podczas wspólnych pląsów i wracając wspomnieniami do minionego już maratonu.
W niedzielę, podczas uroczystego zakończenia imprezy z udziałem władz samorządowych, wszyscy piechurzy otrzymali z pamiątkowe, ręcznie wykonane ceramiczne medale, dyplomy, oryginalne numerki startowe oraz liczne upominki przyznawane w drodze losowania.




Uczestnicy maratonu na starcie przez zamkiem w Rusinowie



Organizator Krzysztof Niewadzi gratuluje laureatowi najlepszego czasu, Piotrowi Knopowi


Nal   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 31 (838) z dnia 2 Sierpnia 2013r.
 
Kontakt z TOP
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
oglotop@pajpress.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: 44 754 41 51

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: 44 754 21 21
top@pajpress.pl
Artykuły
Informator
Warto wiedzieć
Twój TOP
TIT - rejestracja konta Bądź na bieżąco.
Zarejestruj konto »